Weekend w Świeradowie zaplanowaliśmy bardzo spontanicznie dzień wcześniej. Wiedzieliśmy, że nie starczy nam czasu, żeby wybrać się w trasę, ale czasem po prostu chce się zmienić otoczenie i nawet samo „patrzenie na góry” sprawia, że człowiek czuje się lepiej. O tym jak odebraliśmy Świeradów tutaj, a poniżej efekt mojego przyjemnego spaceru po Parku Zdrojowym. Tomek niestety musiał służbowo wykonać parę telefonów i nie mógł mi towarzyszyć, ale dzięki temu mogłam ze spokojem pospacerować sama „gdzie mnie nogi poniosą”.

Tak jak opisałam to we wpisie dotyczącym Świeradowa polecam wszystkim zwiedzanie miasteczek o poranku. Lubię wychodzić sama „w miasto” wczesnym rankiem i na własnej skórze przekonywać się jaki faktycznie klimat ma dana miejscowość. Zagłębiając się w inne uliczki, bez tłumu turystów, bez pośpiechu, warto zmieniać trasę i wchodzić w podwórka, bo tak naprawdę wszystko to co fajne, dzieje się gdzieś poza główną ulicą.