Podczas naszego tygodniowego, marcowego pobytu na Costa Blanca udało nam się dzięki wypożyczonemu samochodowi zobaczyć sporo plaż w okolicach Calpe, czyli tam gdzie nocowaliśmy. Niektóre nas zachwyciły, niektóre urzekły, niektóre nie do końca spełniły oczekiwania, natomiast rzadko która w jakiś szczególny sposób nas zawiodła. Nie ma brzydkich plaż w Hiszpanii. Niektóre są po prostu bardziej zachwycające od innych. Od razu wskazówka, że bez samochodu się nie da. Można pewnie zobaczyć dwie, trzy plaże w najbliższej okolicy, ale jeśli jesteśmy nastawieni na przemieszczanie się pomiędzy miejscowościami, to samochód jest koniecznością. Temperatura w marcu oscylowała wokół 20 stopni i pewnie gdyby było cieplej kusiłoby nas, aby odpoczywać sobie na jednej z plaż, a tak zwiedzaliśmy z powodzeniem okolicę.

 

Playa de Raco de L’Albir/ Albir

Docieramy na nią całkiem przypadkowo. Wracamy akurat z wycieczki do Guadalest. Albir, a właściwie Alfaz de Pi to miejscowość pomiędzy Benidormem, a Alteą. Plaża zwana Playa de Raco de L’Albir jest zdecydowanie piękna. Z charakterem. Mogłabym spędzić na niej kilka plażowych dni. Z piękną promenadą, palmami, kolorem wody w zależności od natężenia światła zmieniającego się od turkusu po głęboki szmaragd. Plaża jest kamienista i chociaż ten dzień jest wyjątkowo wietrzny i na plaży nie ma prawie nikogo, to kilka białych okrągłych kamieni, nagrzanych i ciepłych od słońca zabieramy ze sobą na pamiątkę.

 

Playa la Roda/ Altea

Nie wiem czy to kwestia natężenia światła, czy jakiś inny czynnik sprawił, że to właśnie tutaj woda była najbardziej turkusowa. Wręcz nierzeczywista. Jakby ktoś wlał barwnik do wody. Największą zaletą plaży w Altea jest…sama Altea. Miasteczko jest w sam raz na turystyczny pobyt. Nie za duże nie za małe lecz w sam raz. Stara część miasta, którą opisuję w tym wpisie jest absolutnie zachwycająca. Wzdłuż plaży usytuowanych jest mnóstwo kawiarenek i barów z bliskim widokiem na lazurowe morze. Zdecydowanie jeden z faworytów na wakacyjny pobyt.

 

Playa la Grava/ Javea

I chyba tylko dlatego, że pogoda jest wyjątkowo wietrzna, bo wieje po prostu niemiłosiernie i pomiędzy porywami wiatru znajdujemy kilka chwil kiedy słońce wychodzi zza chmur, to Playa la Grava nie robi na nas aż tak dużego wrażenia jak inne plaże. Jest to też chyba kwestia słońca, które od razu zmienia kolor wody na błękitną. Tutaj nam tego brakuje i może dlatego nasze odczucia są właśnie takie. I choć wiele plaż na Costa Blanca ma promenady z licznymi barami, restauracjami i sklepikami, to akurat la Grava robi na nas wrażenie bardzo turystycznej i nie ma tutaj tej atmosfery, która nas akurat przyciąga.

 

Playa de la Fossa/ Calpe

To właśnie w Calpe mieliśmy lokum i to właśnie tutaj spędziliśmy najwięcej czasu, w tym jedno popołudnie z szampanem 🙂 Playa de la Fossa jest plażą piaszczystą. Jest to przepiękna, czysta, długa i szeroka plaża. Ciągnie się kilometrami wzdłuż miejscowości Calpe, która jest bardzo przyjemną, turystyczną, dość sporą miejscowością. Charakterystyczny dla Calpe jest widok na wystającą z morza skałę Penyal d’Ifach. Skała jest niesamowita. Przywodzi mi na myśl, nie wiem dlaczego skojarzenia z filmem Piknik pod wiszącą skałą. Ma w sobie coś osobliwego i trudno to zdefiniować. Może to po prostu kwestia jej wielkości? Malutki minusik za brak „przytulności”, o ile takiego stwierdzenia można użyć w stosunku do plaży. Podejrzewam, że w szczycie sezonu, trudno tu znaleźć jakieś bardziej ustronne miejsce.

 

Cala del Moraig/ Benitachell

Cala del Moraig to zdecydowanie jedna z piękniejszych plaż jaką widzieliśmy na Costa Blanca. Samo dotarcie na tą plażę jest dużą przyjemnością i wyzwaniem, bo nie jest to plaża z najłatwiejszym dojazdem. Trzeba pamiętać, że do niektórych plaż na Costa Blanca trzeba dojechać samochodem i najpierw musimy wspiąć się na górę, aby później do plaży zjechać. Czasem ręce robią się mokre na kierownicy, a serce bije szybciej, bo kluczenie po wąskich uliczkach skręcających co chwile w górę lub w dół (w zależności czy jedziemy w miejsce docelowe czy wracamy) może dać nam tyle adrenaliny co niejedna mocna kawa. Najpierw docieramy więc do miejscowości Benitachell. Kiedy wjeżdżamy tam, krótko po południu, w miasteczku panuje taka cisza, że zastanawiamy się czy tu w ogóle ktoś mieszka. Większość domów i apartamentów wybudowana jest na zboczach wzniesień, co sprawia niesamowite wrażenie. Z góry patrzymy na wszystkie domki z basenami, które mijaliśmy po drodze.

Początkowo nie jesteśmy w stanie dotrzeć do Cala Moraig. Kluczymy i na nasze szczęście zostawiamy samochód na parkingu próbując dojść na plażę na własna rękę. Stamtąd wcale nie docieramy na plażę tylko na taras widokowy,  z którego podziwiamy widoki zapierające dech. Widzimy naszą plażę z wysoka i już wiemy jak tam dojechać (czasem warto się zgubić). Dojazd na plażę Moraig niewprawnym kierowcom może sprawić kłopot, bo jak się okazuje nachylenie terenu to ponad 20%. Zjeżdżając mamy wrażenie, że samochód przekoziołkuje do przodu. Gdy w końcu docieramy na miejsce uznajemy, że zdecydowanie warto było tu przyjechać. Jesteśmy poza sezonem (marzec) więc na parkingu spokojnie można znaleźć miejsce. Przy samej plaży czynny jest bar z tapasami i napojami, więc spragnieni słońca, które w tym dniu świeci wyjątkowo mocno, po prostu siadamy i cieszymy się widokami. Podróżowanie w marcu ma te przewagę, że spokojnie można podziwiać widoki, rozkoszować się spokojem i ciszą i naprawdę wypoczywać. Na Cala Moraig nie ma zbyt wielu ludzi i teraz post factum, zupełnie nie wiem dlaczego nie wybraliśmy się na spacer po plaży, dlaczego nie zeszliśmy niżej do wody. Chyba było nam tak dobrze i ten widok tak nas satysfakcjonował, że nie przyszło nam do głowy, żeby pospacerować. Teraz wiemy, że takich okazji nie można marnować.

 

Cala de Portixol / Javea

W drodze z Javea do Calpe „zahaczamy” o plażę Portixol. To zdecydowanie nasze klimaty. Do Portixol trzeba dojechać. Nie ma tutaj bogatej infrastruktury. Właściwie kiedy tam byliśmy czynna była jedyna restauracja El Baracca z fantastycznym tarasem z widokiem na plażę. Trafiliśmy akurat na urodziny miejscowych, świętowane dość hucznie, bo dzieciaki co rusz uruchamiały petardy. Jemy tam chyba najlepszą paelle z królikiem, jaką w ogóle jedliśmy podczas naszego wyjazdu. Wyobrażam sobie jak pięknie musi tu być w pełni lata i jak przyjemnie jest siedzieć sobie na tarasie z takim widokiem. Cala de Portixol nie jest najbardziej spektakularną plażą na Costa Brava, ale ma zdecydowanie swój niepowtarzalny klimat.

 

Playa del Portet/ Moraira

Playa del Portet to jeden ze zdecydowanych faworytów. Położona w niewielkiej zatoczce plaża ma kształt muszli. Widoki jakie otwierają się przed nami, kiedy maszerujemy z centrum Morairy do plaży Portet wynagradzają nam całkowicie trudy tej wędrówki podczas tego wyjątkowo ciepłego dnia. Playa del Portet to plaża na idealny urlop. Nie za duża, nie za mała, wyjątkowo urokliwa. Przypomina mi niektóre plaże Majorki. Ma bardziej kameralny charakter niż plaże w Calpe czy Albir. Idealna na wypoczynek.