Zacznę od tego, że na spędzenie majowego weekendu w Pradze zdecydowaliśmy się bardzo spontanicznie, rezerwując przejazd PolskimBusem i wynajmując nocleg przez portal airbnb. Nie ma co ukrywać, że liczyliśmy na piękną pogodę, jak to na weekend majowy przystało. O ile przejazd, apartament i dzielnica, w której zamieszkaliśmy okazały się idealne, to niestety zimna aura całkowicie nas zaskoczyła (chociaż jak się później okazało, w Polsce było jeszcze zimniej). Poniżej nasz (bardzo subiektywny) wybór miejsc, które spodobały nam się bardzo podczas naszego pobytu. Jesteśmy raczej turystami,  którzy bardziej od kościołów i katedr, wolą obserwować życie ulicy i po prostu chodzić tam gdzie akurat zaniosa nas nogi (tak mamy od zawsze), nie biegają po mieście z przewodnikami (z reguły polecają one kościoły i katedry) i nie odhaczają wszystkich tzw. żelaznych punktów, które trzeba zobaczyć.

Wolimy zdecydowanie niespieszne zanurzenie się w atmosferę miasta. Tak. Uważam, że każde miasto ma swoją energię i żeby ją poczuć, warto po prostu iść przed siebie, a czasem nawet warto się zgubić.

Często okazuje się że tzw. musthewy okazują się całkowicie rozczarowujące, a miejsca które odkrywamy podczas naszego „szwendania” całkiem przypadkowo, przyprawiają o szybsze bicie serca. Także nasz weekend w Pradze okazał się całkiem satysfakcjonujący i pomimo niesprzyjającej pogody odkryliśmy kilka miejsc, które „chętnie byśmy powtórzyli”.

1. Letenské Sady

Letenské sady to nic innego jak wielki park na wzgórzu Letna, który jest większy od największego parku, jaki możecie sobie wyobrazić i z którego roztacza się piękny widok na położone na przeciwnym brzegu Wełtawy Stare Miasto.

Och, jak ja lubię takie miejsca! Jest to naprawdę bardzo zadbana ogromna przestrzeń parkowa. Bardzo, wręcz ogromnie żałowaliśmy że nie było cieplej, bo wyobrażaliśmy sobie jak musi tu byś klimatycznie latem, kiedy możesz rozłożyć się z kocem i popijając piwo (picie piwa w parku to rzecz w Pradze najzupełniej normalna!) spoglądać na podświetlone wieczorem uliczki starego miasta. To tutaj latem odbywają się koncerty, to tutaj można pograć w bule, to tutaj można wspiąć się na metronom i z jeszcze wyższego punktu podziwiać panoramę miasta. To tutaj możesz przyjść ze znajomymi, napić się piwa i upajać się widokami, siedząc na jednej z ławeczek. Żałuję, że nie mogliśmy przyjść tu nocą (musi być tam piękny widok, ale ręce które trzymaliśmy na plastikowych kubkach z piwem zwyczajnie nam odmarzały). Letenske Sady – moje absolutnie, fantastyczne praskie odkrycie. Pomimo chłodu i tak mieliśmy wrażenie, że wszystkie drzewa i krzewy zakwitły wcześniej niż w Polsce. Latem – Letenske Sady – punkt obowiązkowy podczas wizyty w Pradze.

2. Venue Cafe

Czasem po prostu jest tak, że nogi same doprowadzą cię pod właściwe drzwi. Za zapachem kawy. Tak też stało się i tym razem.

Może to złudne wrażenie, ale dużo jest na starym, praskim mieście knajpek typowych, z czeskim klimatem. Drewniany wystrój, ciężkie zasłony, papierosowy dym, i knedliki w gęstym sosie. To nie jest zarzut, ale po odwiedzeniu kilku takich miejsc, mieliśmy ochotę na designerskie i jedzeniowe „odświeżenie”.

W Venue Cafe byliśmy podczas naszego 4-dniowego pobytu 3 razy i to jest mam nadzieję wystarczająca rekomendacja. Venue cafe specjalizuje się głównie w śniadaniach. Menu jest krótkie, lecz różnorodne i (na szczęście!) nie do końca czeskie. Tutaj można zjeść np. tosty z serem, burakiem i avokado, francuskie tosty z bekonem i syropem klonowym oraz amerykańskie naleśniki (americké palačinky! – częski język jest boski!) z owocami. Najdłuższa jest lista z napojami. Wypić tu można i świeżo wyciskane soki i dobrego drinka, no i oczywiście znakomitą kawę. Urzekał nas za każdym razem syrop z trzcinowego cukru podawany w malutkich dzbanuszkach. Nie muszę dodawać, że kawa smakowała wyśmienicie.

Adres: VENUE
Havelská 525/4
110 00 | Praha 1

3. Plac Wacława (Václavské náměstí)

To handlowe i administracyjne centrum miasta. Mieszczą się tutaj kina, teatry, siedziby banków, hotele, restauracje, dziesiątki małych i wielkich sklepów oraz biur. To trochę taka inna część Pragi. Szersza ulica, wyższe budynki. Plac należy do większych w Europie. Ma 750 metrów długości oraz 60 metrów szerokości. Wysiadając na stacji metra Mustek znajdziemy się w początkowej części placu. Warto przespacerować się do końca, aż do pomnika św. Wacława, (to ten charakterystyczny pomnik z koniem)  tuż obok ogromnego gmachu Muzeum Narodowego.

4. Po prostu praskie uliczki

Pomimo tego, że nie jesteśmy ogromnymi entuzjastami zwiedzania kościołów, to podobają nam się monumentalne budynki i kochamy wjeżdzać i wchodzić na wszelkie wieże z pięknymi widokami. Niestety ponieważ to z reguły zabytki oznaczone są we wszystkich przewodnikach, to mamy później problem z nazywaniem wszystkich miejsc, które odwiedziliśmy. I kiedy przywołuję w pamięci miejsce, to nie nazywam ich nazwą dla nich właściwą, tylko jest to „to miejsce z tym fantastycznym widokiem, tam gdzie na zboczu była winnica”, albo ” tam gdzie zeszliśmy tymi schodami w dół, a ludzie siedzieli na kocach, a ty stałeś na brzegu rzeki i patrzyłeś na ludzi którzy pływali na rowerach wodnych”, albo „no to było tam gdzie był taki wielki piknik rodzinny i była głośna muzyka”. Tak mam. I naprawdę staram się maksymalnie poszerzać wiedzę o miejscu w którym jesteśmy, ale czasem gubię się w tym, czy jesteśmy jeszcze na Mala Strana, czy to może już Hradczany.

Dlatego, jeśli ktoś ma tak jak ja, że nie biega z przewodnikiem, tylko woli niespiesznie pochodzić po praskich uliczkach i odkryć miejsca tylko dla siebie, według własnego „widzimiesie”, urocze i malownicze, to po prostu niech tak zrobi. My dzięki temu zawsze odkrywaliśmy miejsca, których nie było w przewodnikach, a które podobały nam się zdecydowanie bardziej, niż wszystkie zachwalane, obowiązkowe do zwiedzania punkty. Zatem praskie uliczki do odkrycia!

 

 

5. Most Karola

Z Mostem Karola mam problem. Bo jest to oczywisty punkt obowiązkowy w Pradze. A jeśli jest to punkt obowiązkowy, to każdy chce go zobaczyć. A jeśli każdy odwiedzający Pragę chce go zobaczyć, to możecie wyobrazić sobie dzikie tłumy, które nie tylko nie pozwalają doznać estetycznych uniesień, a wręcz nie pozwalają przez niego przejść. Na Most Karola fajnie jest wybrać się bardzo wczesnym rankiem (nigdy nam się to nie udało), albo w nocy (i tutaj pełen sukces). Nie polecamy soboty w majowy weekend w godzinach dziennych. Można obserwować Most Karola stojąc nad brzegiem wełtawy i wielu turystów tak robi.

6. Hradczany

Hradczany są kolejnym punktem obowiązkowym. Stąd rozpościera się jeden z lepszych widoków na Pragę. Spacer na Hradczany najlepiej zacząć od knajpki U Kocoura, o której za chwilę. My tak robiliśmy (piwo u Kocoura jest wyjątkowo dobre i tanie) i pewnie dlatego nigdy nie udało nam się dotrzeć do Katedry św. Wita. którą trzeba będąc na Hradczanach zobaczyć obowiązkowo.

7. Take away

Zakaz spożywania alkoholu w miejscach publicznych zaostrzył się w Czechach w ciągu ostatnich kilku lat, ale nadal można natrafić na mnóstwo miejsc, gdzie możesz wziąć na wynos wszelkiego rodzaju alkoholowe trunki. Piwo, wino, absynt 🙂

8. Wzgórze Petrin

Wzgórze Petrin to 327-metrowe wzgórze usytuowane w centrum Pragi, na którego wierzchołku wznosi się kopia wieży Eiffela – symbol Petřínskiego kopca. Z tej 60-metrowej konstrukcji, z której na górę prowadzi 209 schodów, w pogodne dni rozciąga się wspaniały widok na całe miasto. Na górę można dotrzeć na dwa różne sposoby. Albo kolejką linową, która stanowi element systemu transportu miejskiego, także obowiązują tutaj te same bilety, które kasujemy w metrze czy autobusie.  Albo możemy wspiąć się na wzgórze piechotą, rozpoczynając spacer z Malej Strany, idąc w stronę wzgórza krętymi, malowniczymi uliczkami parkowymi. My wjechaliśmy na Wzgórze kolejką i podziwialiśmy panoramę miasta z wieży, tuż po zapadnięciu zmroku. W skali „romantyczność” pełna 10. Widoki niezapomniane.

9. U Kocoura

Krąży opinia, że to najbardziej nieturystyczne miejsce, w turystycznej części miasta. Świetnie umiejscowiony, skąd można rozpocząć spacer w kierunku Hradczan, wspinając się pod górę ulicą Nerudy. To na pewno miejsce nie dla wszystkich. W towarzystwie zakurzonego telewizora rodem z lat 80-tych, wykrochmalonych zielonych serwet z dziurami po papierosach, drewnianych siermiężnych ław, zjecie najlepsze knedliki z prażoną cebulką w towarzystwie wędzonego udka na ciepło. Popijecie to wszystko jednym z najtańszych piw w mieście. My spędziliśmy tutaj dwa fajne popołudnia, raz rozmawiając przez długie godziny z dopiero co poznaną para sympatycznych Norwegów. Tutaj przychodzą albo ciekawscy turyści, spragnieni prawdziwej czeskiej atmosfery (na taką tu traficie), albo czeskie rodziny po prostu, zwyczajnie na obiad. A to co ląduje na ich talerzach, od samego patrzenia zatyka tętnice cholesterolem.